"Kolumbijska Królowa Ciszy"

Natalia Garzon była Miss Sorda (Deaf) Colombia 2014-2015, Miss Deaf America 2014. Zwiedziła cały świat, uczestniczyła w różnych konkursach. Skończyła studia na kierunku: architektura wnętrz, później studium fotografii. Była jedyną Głuchą w całej Kolumbii, która pracowała w kancelarii notarialnej.

 

Słyszałam o różnych niebezpieczeństwach, z jakimi można się zetknąć w Kolumbii np. narkotyki i uprowadzenia. Proszę, opowiedz, jak się żyje w tym kraju?

Kolumbia to piękny kraj, w którym panuje przyjemny klimat. W społeczeństwie istnieje podział na bogatych i biednych. Zarobki są bardzo skromnie, pod tym względem lepiej jest w Polsce. Kolumbijczycy mają problem z opłaceniem czynszu za mieszkania oraz z pozyskaniem pieniędzy na życie. Nieustannie szukają pracy i są w tym zdani tylko na siebie. Dlatego okradają się nawzajem i napadają jedni na drugich, chcą po prostu zdobyć niezbędne fundusze. Napadają na wszystko, co może im je zapewnić. Z nożami w ręku atakują ludzi wybierających pieniądze w bankomacie. Smutne jest to, że politycy nic z tym dotąd nie zrobili, przestępczość stale wzrastała. Dopiero teraz rząd stara się dać ludziom podwyżki, jednak oni dalej napadają na innych. Nigdy nie byłam napastowana, starałam się pilnować, uważać i unikać ciemnych ulic, nie czułam się jednak komfortowo. Ciągle o tym słyszę, że Kolumbia przoduje w przestępczości narkotykowej. Nigdy nie widziałam dealerów jawnie sprzedających używki. Wszystko odbywa się po cichu, choć nie od dziś wiadomo, że kwitnie tu produkcja narkotyków znajdujących rynki zbytu na całym świecie mimo to, że policja i wojsko ścigają ten proceder z całą stanowczością. Złapanych na gorącym uczynku od razu wsadzają do więzienia. Rośliny, z których produkuje się substancje psychoaktywne, wojsko pali w przydomowych ogrodach lub z samolotu posypuje truciznami. Jednak handlarze są bardzo sprytni i wiedzą, jak uniknąć zniszczenia roślin. Często w telewizyjnych wiadomości można było usłyszeć o narkotykach znalezionych na statku lub w samolocie. Szybko ustalono, że pochodzą z Kolumbii, ponieważ miejscowi producenci sprzedają je na ogół za granicę, bo zysk w euro czy dolarach to nie byle jaka zachęta. Dlatego trudno jest zaobserwować sprzedaż narkotyków na terenie Kolumbii, jest to po prostu nieopłacalne. Ludzie z powodu braku pracy są skłonni współpracować z handlarzami narkotyków. Przemycają śmiercionośne substancje do różnych zakątków świata i bardzo przy tym ryzykują swoim życiem. Jeśli „misja” się powiedzie, są zadowoleni z niebagatelnego zarobku. Całemu temu chaosowi są winni politycy, którzy nie potrafili zadbać o poprawę warunków życia Kolumbijczyków.

W Kolumbii bardzo często dochodzi do gwałtów. Kobiety stają się również ofiarami ataków przy użyciu silnie żrącego kwasu, którym zazdrośni, zrozpaczeni po rozstaniu chłopcy oblewają swoje byłe dziewczyny. Mężczyźni nie mają w związku z tym wyrzutów sumienia ani nie przejmują się groźbą więzienia, do którego za takie przestępstwo można trafić na okres od 3 do 8 lat. Po odsiedzeniu krótkiego w zasadzie wyroku wychodzą na wolność i są wciąż dumni, że ich byłe dziewczyny nigdy nie odzyskają urody. Głośna była w Kolumbii sprawa Natalii Ponce de Leon, której oblano kwasem 80% ciała. Winowajca miał na jej punkcie obsesję i postanowił zemścić się po tym, jak kobieta odrzuciła jego względy. Moja imienniczka przeszła masę operacji plastycznych, na szczęście było ją na to stać. Natalia postanowiła zwrócić uwagę na istniejący problem, pisała petycje do rządu, aby władze coś z tym zrobiły. Dużo kobiet ucierpiało wskutek tego procederu i wielką niesprawiedliwością jest to, że sprawcy na krótko trafili za kraty, a ich ofiary zostały kalekami na całe życie! To dzięki Ponce kolumbijski rząd wprowadził surowsze kary za ataki z użyciem kwasu. Według znowelizowanego prawa za oblanie drugiej osoby żrącą substancją chemiczną grozi od 20 do 30 lat więzienia. Dzięki temu zmalała przestępczość tego rodzaju. Teraz już jest bezpieczniej. Zresztą kwas był narzędziem przemocy nie tylko w rękach zawiedzionych amantów. Na ulicach kolumbijskich miast można było spotkać wielu żebraków. Ludzie nie zawsze mieli przy sobie drobne lub nie chcieli wspierać żebrzących. Był jeden taki wstrząsający przypadek, kiedy pewien żebrak oblał kwasem dziewczynę, bo nie dała mu pieniędzy.

Gwałty były na porządku dziennym. Znam historię mężczyzny, który z powodu niezaspokojenia zgwałcił dwoje swoich dzieci, a żonę zabił. Odsiedział wyrok 7 czy 8 lat, nie pamiętam dokładnie. Po wyjściu z więzienia zaczął nowe życie, zapisał się do szkoły i pracował. Poznał 35-letnią dziewczynę imieniem Rosa Elvira Cely i zaczęli się spotykać. Po jakim czasie zaoferował, że odwiezie ją swoim motorem, na co ona przystała. Pojechali w nieznane miejsce, gdzie dotkliwie ją pobił i skaleczył sztyletem, a następnie brutalnie zgwałcił. Dziewczyna resztkami sił zdążyła powiadomić policję, wszystko opowiedziała, wskazała sprawcę, a potem zmarła. Policji udało się złapać przestępcę. Jakież było zdumienie funkcjonariuszy, kiedy się okazało, że sprawca był już karany za takie same czyny. Ludzie po tym wypadku buntowali się, bo dość już mieli znikomych kar za gwałty i oblewanie kobiet kwasem. Oprawcę Rosy sąd skazał na dożywocie. Wprowadzono także bardzo surowe sankcje za gwałty.

 

Co Ci się najbardziej podoba w Polsce? Nie tęsknisz za swoją ojczyzną?

To zupełnie inny świat. Różni się kulturą, jedzeniem, wyglądem domów. Ludzie są bardzo mili. Interesujący jest także Polski Język Migowy(PJM), zupełnie inny niż kolumbijski (LSC). Uważam, że to ciekawy język. Najbardziej zaskoczyły mnie polskie 4 pory roku. W Kolumbii mamy jedną porę roku, ciągle świeci słońce i jest ciepło. Polska jest pięknym krajem. Oczywiście, że tęsknię za moją ojczyzną. Tam dorastałam, zostawiłam rodzinę, przyjaciół, pracę. Wszystko poświęciłam dla mojej miłości.


5jpg

zdj. prywatne Natalii

 

A jak Głusi są postrzegani w Kolumbii? Czym się różni sytuacja Głuchych tutaj i tam?

W Kolumbii w uchwale rządowej poświęcono temu tematowi cztery paragrafy. Pierwszy nakazuje szacunek wobec języka migowego LSC. Głusi długo o to walczyli, składali liczne wnioski, aż wreszcie politycy je uwzględnili. Drugi paragraf dotyczy języka hiszpańskiego. Dla słyszących jest on pierwszym, a dla Głuchych drugim językiem. Głusi mają trudności ze zrozumieniem tekstów i pisaniem. To nie ich wina, dawniej w szkołach była kiepska edukacja w tym zakresie. Język migowy ma dla nich takie samo znaczenie jak hiszpański dla słyszących. Są dumni ze swojego języka. Słyszący rodzice raczej nie motywowali swych głuchych dzieci do nauki. Bardzo często można było spotkać bariery w urzędach czy w pracy. Edukacja w szkołach dla  głuchych była bardzo prosta i nie gwarantowała zdobycia niezbędnych umiejętności. Ci ludzie zazwyczaj nie kontynuowali nauki w liceach czy technikach, nie mówiąc już o studiach uniwersyteckich. Słyszący byli przekonani, że Głusi nie są pracowici i nie powinni być dopuszczeni do edukacji na wyższym poziomie. Głusi walczyli o szacunek i równe traktowanie. Na szczęście udało się i rząd przyjął stosowne uchwały. Teraz Głusi Kolumbijczycy mogą wybierać dowolne studia i pracować w zawodach, które im się podobają. Wcześniej inni niepełnosprawni (niewidomi lub ludzie na wózkach) nie mieli takich problemów, a Głuchych odsuwano na bok. Dzięki kilku manifestacjom udało się zmienić nastawienie władz. Ostatni z paragrafów wymienionej ustawy łączył dyskryminację Głuchych z przejawami rasizmu i znów upominał się o szacunek dla ludzkiej odmienności.

W Bogocie otwarto trzy kierunki studiów dla Głuchych dzięki kolumbijskiemu rządowi, który wyraził zgodę na dofinansowanie tłumaczy na uczelniach. Głusi korzystali bezpłatnie z ich usług i dzięki temu liczba chętnych do studiowania wzrosła. Interesuję się architekturą wnętrz i chciałam w tym kierunku się kształcić. Niestety, kiedy rozpoczęłam naukę, nie było jeszcze dofinansowania dla tłumaczy, więc sama ich opłacałam. Dziś w Kolumbii edukacja rozwija się znacznie lepiej niż kiedyś. Głusi mogą być magistrami i doktoratami oraz uzyskać habilitację. Jestem Głuchą Kolumbijką dumną z tego, że udało się nam wywalczyć te same prawa, z których korzystają słyszący.

Jeśli chodzi o pracę, to w Kolumbii podobnie jak w Polsce nie zawsze udaje się znaleźć po skończonych studiach wymarzone zatrudnienie.

W mojej ojczyźnie istnieje organizacja FENASCOL podobna do PZG(Polski Związek Głuchych). Działa ona aktywnie na rzecz Głuchych, a zrzeszeni w niej działacze składają różne wnioski i walczą o nasze prawa. Niedawno stworzono aplikację CENTRO DE RELEVO. Zorganizowano we wszystkich klubach dla Głuchych akcje zbierania podpisów pod tym projektem, który następnie przedłożono rządowi. Przedstawicieli władzy bardzo to zainteresowało, bowiem dotąd myśleli, że środowisko Głuchych jest malutkie. Okazało się, że jest nas masa w całej Kolumbii. Rząd przyjął ten projekt, a środki na jego realizację zapisano w budżecie. Był to spektakularny sukces Głuchych. Na początku były trudności, mało czasu, a coraz więcej zgłoszeń. Głusi byli bardzo zadowoleni, bo od tej pory mogli nawet w nocy zadzwonić po pogotowie itp. Teraz słyszący mogą bez problemu dzwonić do głuchych za pośrednictwem tłumaczy. Jest to bardzo praktyczne i potrzebne.

Różnica między Polską a Kolumbią jest taka, że polscy Głusi w razie kłopotów ze znalezieniem pracy mogą prosić o pomoc PZG. Jego pracownicy pośredniczą w telefonicznych rozmowach z pracodawcami i wyjaśniają problemy. W moim kraju jeszcze czegoś takiego się nie praktykuje, więc na własną rękę szukamy pracy. Nie możemy uzyskać prawa jazdy w przeciwieństwie do polskich Głuchych. Dawniej wolno nam było prowadzić samochody, ale później rząd kategorycznie tego zakazał.


Czy możesz opowiedzieć, jak do tego doszło, że zgłosiłaś się na Miss Deaf? Byłaś zdeterminowana, żeby pójść w tę stronę?

Gdy byłam mała, oglądałam z mamą w telewizji Miss Universe, gdzie co rok konkurowały słyszące modelki. Zapytałam wtedy mamę, dlaczego tylko słyszące dziewczyny mogą brać w tym udział, a nie ma głuchych modelek. Mamie zrobiło się przykro, bo wyczuła w moim pytaniu ton zawodu. Przekonywała mnie, że mogę również kiedyś spróbować, jeśli chcę, bo marzenia trzeba spełniać. Wspierała mnie w tym i zabierała na różne sesje fotograficzne. Byłam szczęśliwa. Pewnego razu w szkołach dla niesłyszących zorganizowano wybory miss młodzieży dla dziewczynek i chłopców. Zgłosiłam się. Moi rodzice byli obecni na konkursie i bili brawa. Ku mojemu zdziwieniu zdobyłam wtedy koronę. Moje marzenie się spełniło! Mama powiedziała, że wszystko w życiu dzieje się krok po kroku. Po jakimś czasie w Sociedad De Sordos De Bogota zorganizowano konkurs Miss Dziewczyn. Oczywiście wzięłam w nim udział ale niestety przegrałam. Nie przejęłam się jednak, bo to było dla mnie przecież nowe doświadczenie i cieszył mnie sam udział w wyborach.Czas płynął, miałam swoje życie, studia i pracę w kancelarii, jakoś wszystko się toczyło. Po upływie siedmiu lat w 2014 roku zorganizowano Miss Deaf w Cali. Znajomi namawiali mnie, żebym się zapisała. Dobrze pamiętali, że marzę o zdobyciu korony Miss. Sprawdziłam na facebooku informację na ten temat. Nie byłam do startu przekonana, bo miałam już 28 lat! Przyjaciele ciągle mnie namawiali, więc uległam i złożyłam podanie. Kiedy okazało się, że zakwalifikowałam się do konkursu, ogarnęło mnie sentymentalne wspomnienie dawnych czasów, gdy jako dziecko marzyłam o tytule miss. Zrozumiałam, że tak ma wyglądać moje życie i to utwierdziło mnie w staraniach o zwycięstwo w Miss International i World.


Takie konkursy piękności wymagają od uczestników dużo wyrzeczeń. A może jest to czysta przyjemność?
 

Wiadomo, że aby przystąpić do konkursu, trzeba być dziewczyną ładną, zadbaną, a przede wszystkim szczupłą i naturalną. Chciałam pokazać, że Głuchy może w czymś takim wystąpić. Zapragnęłam być liderką środowiska Głuchych. Zauważyłam ze smutkiem, że kiedy słysząca dziewczyna zostaje miss, dostaje wielkie brawa od publiczności, pojawiają się sponsorzy i proponują dobre warunki. Głucha osoba nie może na nic liczyć. Chciałam udowodnić, że mogę odnieść sukces. Zastanawiałam się, jak dotrzeć do mediów społecznościowych, aby ludzie o mnie usłyszeli. Wiem o istnieniu pewnej znanej osoby Belky Arizali, która też brała udział w konkursie miss i przegrała z powodu swojego koloru skóry. To była jawna dyskryminacja. Komisja wolała wybrać inną kobietę. Belky się nie poddała i założyła własną szkołę dla modelek. Przyjmowała do niej wszystkie kobiety niezależnie od koloru skóry. Przyczyniła się do tego, że dyskryminacja modelek zmalała. Chciałam się do tej szkoły zapisać, nauczyć się odpowiednio chodzić, udzielać wywiadów itp. Belky chętnie mnie przyjęła, zainteresowała się moim życiem i rozumiała mnie, bo przecież ją też spotkała dyskryminacja z powodu koloru skóry. Nauczyła mnie wszystkiego o modelingu. Było trudno, bo rano pracowałam, a wieczorem chodziłam do szkoły. Byłam jedyną Głuchą wśród słyszących, ale dawałam sobie radę. Belky zaprosiła dziennikarzy, by zrobili o mnie reportaż. Zainspirowała ich moja historia, a czytelnicy dzwonili i wypytywali o mnie. Chcieli, abym wystąpiła przed politykami w sejmie i opowiedziała o swoim życiu. Dla nich to było coś nowego, bo nic nie wiedzieli o świecie ciszy. Żyli zamknięci w swoim świecie. Byłam już znana w całej Kolumbii. Gdy przekazywałam koronę Miss Deaf Colombia kolejnej kobiecie, to już były inne czasy, bez problemów można było znaleźć sponsorów. Za moich czasów byłam zdana sama na siebie. Cieszę się, że nastąpiła oczekiwana zmiana nastawienia w społeczeństwie i Głusi mogą dorównać słyszącym.

4jpg

Z Belky Arizali, zdj. prywatne Natalii

 

Uczestnicząc w konkursach piękności, spotykałaś się z kandydatkami z całego świata. Jak wyglądały relacje między dziewczynami? Nie było zazdrości, płaczu? Jaką strategię radziłabyś obrać komuś, kto pragnie wygrać konkurs międzynarodowy?

Na Miss Deaf 2014 i 2015 przyjechały dziewczyny z całego świata. Reprezentowały różne kultury i języki migowe. Właściwie to wspierałyśmy się nawzajem. Owszem, niektóre dziewczyny były zazdrosne, to normalne. W świecie słyszących na konkursach jest dużo gorzej. Zdarzały się przypadki agresji, rywalki zniszczyły sobie suknie, kradły. Robiły wszystko, by któraś odpadła z konkursu. W środowisku Głuchych panuje raczej spokojna atmosfera. Tłumaczyłam załamanym dziewczynom, by nie płakały, bo wielkim sukcesem jest dla nich samo reprezentowanie swojego kraju. Zawsze warto poznawać ludzi, to uczy otwartości na świat i wyposaża w nowe życiowe doświadczenia.


Jakie są zalety bycia Miss Deaf?Co Ci dał ten tytuł? Jakie masz jeszcze pragnienia? Chciałaś pokazać światu, że Głucha może wszystko?

Słyszącym z reguły żyje się lepiej, natomiast większość Głuchych ma mniejsze szanse na dobre warunki życia i pracy. Po skończonych studiach nie mają zatrudnienia, a co za tym idzie pieniędzy. Ja jako Głucha miałam szczęście: skończyłam studia, mam pracę i jest mi dobrze. Zaryzykowałam, jadąc na konkursy miss. Wygrywając je, myślałam o tym, jak przełamać stereotypy i pokazać, że Głuchy może wszystko. Udzielałam wywiadów, pokazałam, że jestem otwarta na świat. Zdarzało się, że inne modelki traktowały mnie jako niepełnosprawną, co sprawiało mi przykrość. Tłumaczyłam im, że jestem tylko Głucha, a nie niepełnosprawna. Jestem takim samym człowiekiem, jak osoba słysząca. Pokazałam im, że Głuchy może skończyć studia i ukończyć kursy angielskiego. Ze słyszącymi można się kontaktować przy pomocy kartki i pisma. Wiele można osiągnąć, tylko trzeba chcieć. Chciałam wspierać środowisko Głuchych. Po pokonaniu licznych barier poczułam się pewniejsza, silniejsza. Dostałam pozytywne wibracje od ludzi i to dodało mi energii.

 

Jak wygląda świat mody? Czy zdarzało Ci się ulec złym przyzwyczajeniom, jakie panują w świecie mody (kokaina, alkohol, uporczywa dieta)?Słyszałam, że niektóre modelki stosują taką dietę jedząc waciki namoczone wodą, aby oszukać głód. Dostawałaś jakieś niemoralne propozycje?

Nie widziałam modelek jedzących watę ani nie słyszałam o takich praktykach. Kazano nam dbać o figurę i regularnie ćwiczyć, to wszystko. Kiedy zdobyłam koronę, moja mama odebrała telefon od firmy Soho (podobnej do CKM). Jej przedstawiciel oferował niebotyczną sumę za rozbieraną sesję. Moja mama nie wyobrażała sobie swojej córki na takiej sesji. Podziękowała za ofertę, następnie przekazała mi informację. Zaskoczyło mnie to, ale wiedziałam, że to zajęcie nie dla mnie. Jako Miss Deaf Columbia starałam się pokazać siebie jako silną Głuchą. Jestem po studiach i miałabym się zgodzić na coś takiego? To było wykluczone. Może jest to dobre zajęcie dla dziewczyn, które zaczynają karierę od podstaw.


8jpg

zdj.prywatne Natalii

 

Zanim przystąpiłaś do konkursu piękności,pracowałaś w kancelarii notarialnej. Nie miałaś problemu z komunikacją z osobami słyszącymi? Jak sobie radziłaś? Jak długo tam pracowałaś?

Tak, pracowałam w kancelarii notarialnej jako pierwsza Głucha w Kolumbii. Moja kariera rozwijała się w dwóch etapach. Pracę zdobyłam dzięki mojej cioci, która była dyrektorem i miała 59 oddziałów firmy. Najpierw zaproponowała mi pracę przy okienku, gdzie miałam przyjmować podania ludzi o wymianę dowodów osobistych, zmianę nazwiska, wydanie akt urodzenia itd. Mam co prawda implant słuchowy, ale nie zawsze rozumiałam petentów, którzy z reguły za szybko mówili. Obok mnie stała słysząca pracownica, która miała te same obowiązki co ja i pomagała mi, rozmawiając z ludźmi. Oczywiście zdarzały się niemiłe sytuacje, gdy słyszący w niewybrednych słowach wyrażali swoje niezadowolenie z obsługi. Znosiłam to cierpliwie i nie przejmowałam się przytykami, po prostu skupiałam się na pracy. Dla mnie ważne było zdobycie nowego doświadczenia. Marzyłam o wyższym stanowisku w biurze. To spokojna praca w sam raz dla Głuchych. Rok później miałam już dosyć, chciałam zrobić sobie przerwę. Później poprosiłam ciocię o pracę w biurze. Zgodziła się, ale uprzedziła mnie, że muszę umieć dobrze pisać, ponieważ za każdy błąd w tekście będzie kara, a nawet można za to pójść do więzienia. Zabrzmiało to poważnie. Mimo takiej presji chciałam jednak spróbować, więc ciocia zaproponowała mi najpierw pracę na miesiąc próbny. Zlecała mi pisanie artykułów dotyczących rozwodów, adopcji dzieci i innych spraw obywatelskich. Na początku przeraziłam się. Bałam się, że jako osoba Głucha nie poradzę sobie z takim wyzwaniem. Postanowiłam jednak spróbować, a ciocia mnie obserwowała. Miesiąc próbny szybko minął, a ja byłam już we wszystkim zorientowana. Szybko się uczyłam. Przyjęto mnie i zaproponowano mi wyższe stanowisko, co bardzo mnie ucieszyło. Cztery lata pracowałam w biurze, pisząc podania. Po zdobyciu korony byłam bardzo zabiegana, urlopy mi się skończyły. Miałam mało czasu wolnego i postanowiłam odejść z pracy. Podziękowałam za lata owocnej współpracy, za zdobyte doświadczenia i skupiłam się na zadaniach miss. Pytałaś, jak wyglądała moja komunikacja ze słyszącymi. Na początku kariery było bardzo trudno, ale już w biurze dobrze sobie radziłam. Składano u mnie wnioski, a ja robiłam swoje. Porozumiewałam się z ludźmi, pisząc niektóre komunikaty na kartce, najczęściej prosiłam, żeby starali się wyraźniej mówić. W całej Kolumbii nie ma innych Głuchych pracujących w kancelarii notarialnej, jestem jedyna, która ma w tym doświadczenie. Zachęcałam innych, żeby się nie bali i próbowali swoich sił, ale na ogół obawiali się podjąć wyzwanie z uwagi na trudności z językiem pisanym.

7jpg

zdj.prywatne Natalii

 

Prowadzę fanpage Głucha Polka Potrafi i próbuję uświadamiać społeczność, że my, Głusi, potrafimy wszystko oprócz słyszenia! Głuche kobiety mogą zrobić światową karierę, prawda? Masz jakieś wskazówki dla młodych dziewczyn marzących o karierze modelki?

Dziewczyny, macie w sobie potencjał, bądźcie odważne! Pokażcie światu, że możecie i potraficie wszystko! Nie poddawajcie się i wytrwale podążajcie obraną drogą aż do celu! Marzenia się spełniają, ale trzeba im trochę pomóc. Nie zrażajcie się przeszkodami! Jak wspomniałam wcześniej, dołączyłam do świata słyszących i dałam radę. Udowodniłam, że jestem silna, a barierę językową można przeskoczyć. Nabyłam dużego doświadczenia związanego z modelingiem. Nie wykręcajcie się problemami z komunikacją! Zobaczcie, amerykański Top Model wygrał Głuchy Nyle DiMarco. Ameryka była w szoku, że w ogóle odważył się ryzykować. Jeśli nie spróbujecie pokonać przeszkód, to zawsze będziecie traktowane jako „niepełnosprawne” i niezdolne do podjęcia decyzji. Nie poddawajcie się! Bądźmy silne, odważne i przekonane o swojej wartości!